Menu

MIEDZYSIOSTRAMI

Jak przetrwać z facetem i bez faceta

Życie kobiety to koszmar

commbi

 

Rano:

Kąpiel. Peeling. Depilacja. Wcieranie mleczek do ciała. Szorowanie zrogowaceń na stopach (ja akurat nie mam, ale dziewięćdziesiąt dziewięć i dziewięćdziesiąt dziewięć setnych procent z nas tak). W międzyczasie maseczka na twarz.

Mycie włosów, suszenie włosów, zbieranie włosów z ubrania, wcieranie odżywek. Kremowanie. Nawilżanie. Makijaż.

Strojenie się.

Wciskanie w push-upy i obciskającą bieliznę.

Wypachnianie.

Paradowanie na obcasach, jak trzeba.

Poprawianie rozmazanego makijażu, gdy trzeba.

Cały dzień musisz wyglądać świeżo. I młodo.

 

Wieczorem:

Demakijaż.

Zbieranie włosów z ubrania.

Nakładanie antyzmarszczkowego kremu, nawilżanie, tonizowanie, maseczka.

Depilacja brwi.

Wyciskanie pryszczy.

Kąpiel. Wcieranie kremu antycellulitowego.

Woskowanie (raz na tydzień wystarczy).

Pumeksowanie stóp plus balsam do stóp.

Krem pod oczy.

Krem na szyję.

Krem do powiek.

Krem do rąk.

Manicure.

Pedicure.

Depilacja miejsc intymnych (raz się dałam namówić na plaster, omal nie osiwiałam tego popołudnia! Odradzam).

Wyrywanie włosów z dziwnych miejsc (jedna moja koleżanka wyrywała je z nosa podczas naszej wspólnej kawy, a Czikita ma włosy na brzuchu, ale nie mówcie, że wam zdradziłam jej tajemnicę).

Solarium.

Ćwiczenia na jędrny biust.

Henna na rzęsy.

Wieczna dieta!

Aaaa… i wszystko to w zupełnej tajemnicy, w ciemnościach łazienki, żeby wszyscy myśleli, że uroda to kwestia genetyczna.

A jaki efekt?

Zależy, na jakim egzemplarzu…
Ja, gdybym nawet leżała przez rok w najdroższych błotach, nadal wyglądałabym na znerwicowaną anemiczkę.
Ot, kwestia genetyczna.
A jak jest u was?

 

© MIEDZYSIOSTRAMI
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci